środa, 20 stycznia 2010

leon zadomowiony


teraz może kilka słów o Leonie. To już prawie tydzień jak z nami, pod jednym dachem. Z uwagi na duży wkład w społeczność mieszkaniową, pozostawiliśmy z Nickiem Leona na stanie.
Gotuje nam wybornie, zachwycony możliwościami prostych posiłków. Odżywiamy się zatem zdrowo i regularnie.
Dzisiaj Leo zaczyna pracę w nocnym clubie RUSH. Na razie 2 razy w tygodniu, bo mały ruch turystyczny, ale są opcje, że i na pełen etat zostanie.
Z pracą teraz ogólnie trochę ciężej. I dla nurków i dla turystów.
Ja wciąż w zawieszeniu.

Dzisiaj o 7.30 pojechaliśmy poszukać mant i płaszczek na piaszczystym dnie poza Dahabem. Miejsce polecił mi Patrick, bo tam kłusował.
Namówiłam na wyprawę 5 osób. Pojechaliśmy. Godzina pływania w wielkim błękicie.....nic nie widać, biliśmy rekordy freedivingu. Póki co schodzę na 10 m tylko, bo strach mnie jeszcze ogarnia, że powietrza w płucach nie starczy na wynurzenie.
Po godzinie zabawy natknęliśmy się na 3 eagle ray. latające podwodne nietoperze, piękne zjawisko. Warto było ruszyć cielska. Poza tym, rafa choć w tym miejscu szczątkowa to zachowana w przepięknym stanie. Aż miło popatrzyć.
Potem, w ramach treningu i oddania czci morzu, zebrałam wielka torbę śmieci, które poburzy dryfują w naszej zatoce. Jutro planujemy pospolite ruszenie wyłowienia wszystkich reklamówek z morza. Enszallah!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz