sobota, 5 grudnia 2009

w grudniu po południu

Barbórka. Pamiętałam o tym wyjątkowo dobrze. Dusza wałbrzyska się odezwała. Jakoś na wpół świadomie powracam do rodzinnych stron i tradycji. Mama ostatnio dzwoniło, może to i dlatego.
Zakończyłam też pierwszy tydzień pracy divemasterskiej. Kulu tamam, chciałoby się powiedzieć po arabsku........
Tak zaczęłam pisać wczoraj jak mnie wywaliło z sieci na cały wieczór.
Dzisiaj dzień rozpoczęłam od aktualizowania swojego Windowska i Mozilli.....po raz kolejny przeklinam zakup komputera z vistą....ble!!!!!!
Powoli zaczynamy rozmawiać o świętach i jak je spędzimy. Stół wigilijny na pustyni czy tez huczna popijakwka w stylu duńskim. Zdania sa podzielone. Zapowiada się wesoło. Każdy ma gdzieś tam rodzinę z krwi i kości ale tutaj tworzymy coś na kształt komuny, dobrze skumplowanej, więc można mówić o rodzinnej atmosferze.
Szykuję się więc do zakupów online.....na Mikołaja. Mam nadzieję, że sanie docierają na pustynię.
Ja już dostałam prezent gwiazdkowy - podręcznik instruktorski z hologramem za 100 baksów.
Hehe...inwestuję zatem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz